Recenzja

Metal Artrosis

Metal Hammer Artrosis

Artrosis w nowym Metal Hammerze. Wywiad + recenzja OEA.

Teraz Artrosis

teraz rock artrosis

W lipcowym Teraz Rocku - wywiad z Medeah oraz recka płyty.

OEA pierwsze opinie

Odi Et Amo zbiera bardzo dobre recenzje. Dziennikarze chwalą powrót do mocnego grania oraz świetne wokale. Kilka z nich znajdziecie w dziale MEDIA

Imago IMO

Jak ja widzę nową płytę? Moja recka z forum na którym znajdziecie mnie jako Vincent

Ufff. Tyle w dużym skrócie mogę powiedzieć o Imago. Miało być dobrze i jest, miało być fetishowo i jest. Trochę się obawiałem czy po tylu latach duet MM (jak to Ulth zowie) się nie wypalił. Mogło być przecież tak że „prognozy były dobre ale pacjent zmarł”. Na szczęście nic podobnego. Pomysły są znakomite i co nie mniej istotne produkcja tym razem jest na najwyższym poziomie. Maciek odkupił winy z nieodżałowanego Melange i tak wykręcił Imago, że „cenka opada”. Na pewno niemały wpływ ma też profesjonalny po raz pierwszy mastering, choć wiadomo że nawet najlepszy master nie wykręci byle szitu.
Całość jest bardzo spójna, co dodatkowo podkreślają łączniki pomiędzy utworami. Jest to fajny patent, który zespół stosował na poprzednich płytach i bardzo mi się podoba. Tym razem jednak nie mają one swoich nazw czy znaków, choć czasem mogłyby zostać potraktowane jako pełna forma muzyczna. Mój ulubiony – ten przed Panta Rhei - to ewidentne skojarzenie ze sceną filmową w której za chwilę następuje scena gdzie widzowie zostają wciśnięci w fotele a oczy robią się nienaturalnie wielkie. Tu jest podobnie, kończący płytę utwór dość brutalnie wytrąca nas ze stanu wyciszenia i melancholii. Potem to tylko marsz maszyn. Ciężki jak stutonowy walec utwór ciekawie zrównoważony dziecięcą wyliczanką. Mocne riffy, wyraźny rytm wybijany przez wirtualnego bębniarza a ponad tym delikatny, oderwany zgiełku wokal. Drugim , równie mocnym uderzeniem jest „Doskonała” na której jednak wokal bardziej przypomina czarownicę rzucającą klątwy.
Nie zabrakło też utworu instrumentalnego – Artrosis już wcześniej przemycał takie formy na płycie. Tym razem rozpoczyna on całą płytę wprowadzając nastój i klimat tak dobrze znany miłośnikom tego typu grania. Jest to zwiastun tego, że płyta jest do szpiku przesiąknięta elektroniką choć ale czasem dużą rolę odgrywają instrumenty klasyczne fortepian, skrzypce, wiolonczela. Choć następujący po nim „Nie tamta już” przerywa ten nastrój szorstką gitarą z wręcz garażowym biciem a klawisze lewitują w stronę „dark party” okazuje się, że to tylko przerywnik do klimatu, który rozkwita na „Za wszystko – nic”. Utwór który bardzo mocno siedzi w klimatach znanych z Fetish/Melange. Bez wątpienia mógłby tam się naleźć jako jedna z perełek. W podobnym klimacie jest też tytułowy Imago – chyba najlepszy utwór na płycie. Oto para, która spowija cały album aurą tajemniczości pozwalając zatopić się w dźwiękach. Dla nich warto jest mieć tą płytę – reszta to tylko wypełniacz, choć najwyższej jakości.
Na Imago z pewnością wyróżnia się Tysiąc Prawd. Brzmi on trochę inaczej niż cała reszta – bardziej naturalnie, bardziej radio, bardziej ah-oh. Choć jest on jak płatek róży w oparach arszeniku miło jest czasem usłyszeć coś tak ładnego i prostego. Nie inaczej jest z „Fatalnym przeznaczeniem”, który jest utrzymany w równie lajtowym klimacie. To utwory dla odmiany bardzo mocno związane z „Pośród kwiatów…” (Biała karta, PKIC) czy ConTrust (W półśnie)
Kolejna para to „Moje niebo” i „Już tylko śnij”. Tu z kolei autor postawił na minimalizm w środkach wyrazu. Tak samo jak okładka Imago jest do bólu oszczędna tak samo te utwory trzymają w ryzach bogactwo dźwięków które wypełniły cały album. Piękno tkwi w prostocie – tak niektórzy powiadają. Tu mamy do czynienia z próbą przeniesienia tego na grunt Artrosisowy. Choć pomysły na coś takiego pojawiły się już w Djembe z ”Pośród kwiatów”.
Album jest pięknym nawiązaniem do najlepszych tradycji i wspaniałej historii zespołu. Jednak produkcja sprawiła że płyta brzmi znakomicie i choć nie jest to najważniejsze, to za cała pewnością pomaga docenić dbałość muzyków o najdrobniejsze szczegóły. Zapewne fani Fetish zapewne otwierają szampana mówiąc "no w końcu" to jestem przekonany że znajdzie także wiele zwolenników "Pośród kwiatów i cieni". Przecież singlowy "Nie tamta już" to prawie "Morfeusz";)

Subscribe to RSS - Recenzja