Ustawienie anteny satelitarnej za pomocą telefonu to prostsza operacja, niż wygląda na pierwszy rzut oka, ale wymaga trochę dokładności i zrozumienia kilku parametrów. Smartfon zastąpi klasyczny poziomica, kompas i wskaźnik kierunku satelity – pod warunkiem, że użyje się odpowiednich aplikacji i przygotuje sprzęt. Dobrze ustawiona antena daje stabilny obraz nawet przy gorszej pogodzie, źle ustawiona będzie ciąć obraz przy każdym silniejszym deszczu. Poniżej krok po kroku opis całego procesu – od przygotowania, przez wybór aplikacji, aż po dokładne dostrojenie na dekoderze. Bez specjalistycznych mierników, ale z użyciem tego, co większość osób ma w kieszeni: telefonu.
Niezbędne narzędzia i warunki
Do samodzielnego ustawienia anteny z pomocą telefonu wystarczy kilka podstawowych rzeczy. Bez nich można się tylko niepotrzebnie zmęczyć i dalej nie mieć sygnału.
- Smartfon z żyroskopem, kompasem i GPS (większość nowszych modeli)
- Internet w telefonie (do pobrania aplikacji i danych o satelitach)
- Aplikacja do ustawiania anten (np. zawierająca mapę satelitów i AR – rozszerzoną rzeczywistość)
- Klucze pasujące do śrub anteny (zwykle 10, 13 lub 17 mm)
- Drabina i stabilne obuwie, jeśli antena jest wysoko
- Dostęp do dekodera lub TV z wbudowanym tunerem satelitarnym
Warto od razu zadbać o to, żeby do anteny był swobodny dostęp – bez wiszących kabli, luźnych uchwytów i odpadającego tynku. Przy każdej poważniejszej regulacji dobrze jest od razu sprawdzić stan kabla i złącz F – skorodowane złącze potrafi zabić sygnał równie skutecznie jak źle ustawiona czasza.
Silny sygnał z kiepskiego kabla będzie działał gorzej niż średni sygnał z porządnego przewodu i dobrze wykonanych złącz. Zanim zacznie się kręcić anteną, opłaca się obejrzeć instalację od ściany do dekodera.
Podstawowe parametry: azymut, elewacja, skos konwertera
Żeby telefon rzeczywiście pomógł, trzeba rozumieć, co właściwie ma zostać ustawione. Antena satelitarna nie jest kierowana „mniej więcej na południe”, tylko w konkretny punkt na orbicie.
Azymut – kierunek w poziomie
Azymut to kąt liczony od kierunku północnego zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dla popularnych satelitów (np. Hot Bird 13°E, Astra 19,2°E) typowe wartości dla Polski to mniej więcej od 150° do 190°, w zależności od lokalizacji. Dokładną wartość poda aplikacja lub strona z kalkulatorem po wpisaniu adresu/miasta.
Telefon, korzystając z wbudowanego kompasu, pokazuje, w którym kierunku należy obrócić antenę. Kompas w smartfonie bywa kapryśny – jeśli w pobliżu jest dużo metalu (balustrady, konstrukcje stalowe, dach z blachy), wskazania mogą być przekłamane. Dlatego antenę lepiej celować z pewnym zapasem, a potem doprecyzować na podstawie poziomu sygnału z dekodera.
Nieprzydatne jest patrzenie „na sąsiada” i kopiowanie azymutu na oko. Każdy budynek ma inny montaż, inną wysokość i mikroprzesunięcia potrafią dać różne efekty. Sąsiednia antena może być ustawiona na inną pozycję satelitarną.
Elewacja – kąt w pionie
Elewacja to wysokość, pod jaką antena „patrzy” nad horyzont. W Polsce są to najczęściej wartości około 25–35°. Zwykle na uchwycie czaszy jest skala z podziałką – nie jest to pomiar laboratoryjny, ale do wstępnego ustawienia w zupełności wystarczy.
Telefon pomoże tu dwojako: aplikacje z AR pokazują, na jakiej wysokości jest dany satelita patrząc przez aparat, a zwykła aplikacja poziomicy (często wbudowana w smartfon) pozwoli sprawdzić orientacyjną elewację, przykładając telefon do ramienia anteny.
Im bliżej właściwej elewacji uda się trafić na starcie, tym mniej nerwowego kręcenia będzie później przy dekoderze. Zwykle lepiej zacząć od odrobinę niższej wartości i delikatnie podnosić czaszę w górę, obserwując wzrost sygnału.
Skos konwertera (LNB)
Skos LNB (konwertera) to lekkie przekręcenie go w lewo lub prawo w uchwycie. Wynika z tego, jak satelita „widzi” antenę na Ziemi. Większość osób ten parametr pomija, a potem dziwi się, czemu sygnał jest na granicy stabilności przy deszczu.
Wartość skosu również poda aplikacja lub kalkulator, zwykle w stopniach: np. -7° oznacza lekkie przekręcenie w jedną stronę, +7° w drugą. Nie trzeba mierzyć kąta linijką – wystarczy ustawić przybliżenie według wskazań, a na końcu skorygować minimalnie, obserwując jakość sygnału.
Bez ustawionego skosu można mieć wysoki poziom sygnału (siła), ale słabą jakość (jakość sygnału, BER). W praktyce objawia się to pikselizacją obrazu, zwłaszcza na niektórych kanałach.
Przygotowanie miejsca i anteny
Najpierw należy zapewnić antenie „widok na niebo” w kierunku satelity. Gałęzie drzew, wysoki budynek albo komin na linii sygnału potrafią całkowicie zablokować odbiór. Tu właśnie telefon i aplikacja AR robią największą robotę – patrząc przez ekran, można sprawdzić, czy satelita nie chowa się za przeszkodą.
Przed regulacją trzeba delikatnie poluzować śruby: osobno od obrotu w poziomie (azymut) i od pochylenia w pionie (elewacja). Śrub nie wolno odkręcać całkowicie – antena zacznie „latać” i ustawianie zacznie się od zera. Poluzowanie o tyle, żeby antenę dało się przesuwać z wyczuwalnym oporem, daje kontrolę nad ruchem.
Warto też zabezpieczyć kabel przed zwisaniem na siłę z konwertera. Jeżeli przewód ciągnie antenę w dół, będzie powoli rozstrajał ustawienie przy każdym mocniejszym wietrze. Opaski zaciskowe i zaczepienie kabla do wysięgnika rozwiązuje ten problem na lata.
Wybór i konfiguracja aplikacji w telefonie
W sklepach z aplikacjami znajduje się cała masa programów do ustawiania anten. Najwygodniejsze są takie, które łączą w jednym: listę satelitów, lokalizację GPS, kompas i tryb AR pokazujący satelitę na obrazie z kamery.
Kalibracja kompasu i sensora
Przed pierwszym użyciem kompasu telefonowego dobrze jest wykonać kalibrację. Zwykle polega to na poruszaniu telefonem w kształt ósemki w powietrzu przez kilka sekund – aplikacje często same wyświetlają instrukcję. Bez tego wskazania mogą być przesunięte o kilkanaście stopni.
Warto odejść na chwilę od dużych metalowych elementów i przewodów elektrycznych: balustrady, rynny, skrzynki elektryczne, duże klimatyzatory potrafią zakłócić czujniki. Najlepiej wykonać kalibrację stojąc kilka metrów od ściany, na otwartej przestrzeni.
Po kalibracji można porównać kierunek północny z klasycznym kompasem lub funkcją w mapach (np. kierunek ulicy na mapie a rzeczywistość). Małe różnice są normalne, duże oznaczają, że w miejscu pomiaru jest za dużo zakłóceń.
Wybór satelity i odczyt parametrów
Po uruchomieniu aplikacji należy wybrać konkretną pozycję satelitarną, na której ma być ustawiona antena (np. Hot Bird 13°E dla wielu polskich platform, Astra 19,2°E dla części niemieckich kanałów). Z listy wybiera się odpowiednią nazwę, a aplikacja wyświetla: azymut, elewację i skos LNB dla bieżącej lokalizacji.
Dobrym nawykiem jest zrobienie zrzutu ekranu z tymi danymi lub zapisanie ich na kartce. Podczas pracy przy antenie telefon będzie służył równocześnie do kierunku i AR, więc wygodnie mieć wartości pod ręką, bez ciągłego przełączania.
Większość porządnych aplikacji ma też funkcję „celownika” – po podniesieniu telefonu do góry pojawia się na ekranie punkt, w którym „wisi” wybrany satelita. Dzięki temu od razu widać, czy w tym kierunku nie stoi drzewo, komin albo sąsiedni blok.
Ustawianie anteny krok po kroku z telefonem
Gdy miejsce jest sprawdzone, a parametry odczytane z aplikacji, można przejść do właściwej regulacji anteny.
- Ustawić wstępnie elewację według skali na uchwycie (np. 30°) i lekko dokręcić śrubę, żeby antena nie opadała samoczynnie.
- Telefon z uruchomioną aplikacją kompasu lub AR przyłożyć do czaszy lub trzymać tuż obok anteny i obrócić ją w poziomie na zadany azymut. Śruby mocujące pozostawić lekko dokręcone.
- Sprawdzić w trybie AR, czy kierunek anteny pokrywa się mniej więcej z położeniem wybranego satelity na ekranie telefonu. W razie potrzeby skorygować o kilka stopni.
- Ustawić wstępny skos LNB według wskazań kalkulatora (np. lekko w lewo patrząc od frontu czaszy) i delikatnie dokręcić uchwyt konwertera.
- Przejść do dekodera lub poprosić drugą osobę o obserwowanie paska siły i jakości sygnału na ekranie TV (menu instalacji anteny).
- Bardzo powoli obracać antenę w lewo/prawo w zakresie kilku stopni, czekając zawsze 2–3 sekundy na reakcję dekodera po każdym ruchu. Powinien pojawić się sygnał – najpierw niski, potem coraz wyższy.
- Gdy dla danego kierunku uzyskana zostanie najwyższa wartość jakości, dokręcić nieco śruby od azymutu, ale jeszcze nie „na beton”.
- Delikatnie podnieść lub opuścić czaszę o 1–2 mm i obserwować zmianę jakości sygnału. Zatrzymać w punkcie, gdzie jakość jest najwyższa.
- Na koniec wykonać minimalną korektę skosu LNB – przesunąć konwerter o milimetr w jedną stronę, odczekać, sprawdzić jakość, potem ewentualnie w drugą stronę. Zostawić ustawienie z najlepszym wynikiem.
- Dokręcić wszystkie śruby mocno, ale bez przesadzania, kontrolując, czy antena się nie przestawia podczas dokręcania.
Najgorzej sprawdza się „machanie” anteną w dużym zakresie. Ruchy powinny być powolne, w granicach kilku milimetrów, z przerwami na to, żeby dekoder zdążył zareagować. Im mniejsze ruchy, tym większa szansa, że zostanie znaleziony optymalny punkt.
Dostrajanie na dekoderze – bezpośrednia kontrola jakości
Telefon pomaga trafić w rejon satelity, ale ostateczny wynik zawsze weryfikuje tuner. W menu dekodera trzeba znaleźć zakładkę z ustawieniami anteny lub sygnału. Tam zwykle są dwa paski: siła i jakość. Interesuje przede wszystkim drugi.
Jeżeli sygnał jest, ale jakość skacze lub jest niska (np. poniżej 50–60%), trzeba wrócić do anteny i zrobić bardzo delikatne korekty, patrząc na ekran telewizora (z pomocą drugiej osoby albo telefonu na głośnomówiącym). Czasem przesunięcie czaszy o grubość palca daje różnicę 10–20% na jakości.
Dobrym testem jest włączenie kanału w HD o wyższym bitrate (często platformy mają specjalne kanały testowe) – one są bardziej wymagające. Jeżeli na nich obraz trzyma stabilnie bez zacięć i błędów, instalacja jest ustawiona poprawnie.
Najczęstsze problemy i szybkie rozwiązania
Nawet przy poprawnej procedurze można trafić na kilka typowych problemów. Zwykle da się je rozwiązać bez wzywania instalatora.
Brak jakiegokolwiek sygnału
Jeśli dekoder cały czas pokazuje 0% siły i 0% jakości, najczęściej problem leży nie w ustawieniu, tylko w instalacji. W pierwszej kolejności warto sprawdzić, czy:
Kabel jest dobrze wkręcony do konwertera i dekodera (środkowy drucik nie jest za krótki ani nie dotyka oplotu). Złącza F nie są zaśniedziałe, zalane wodą lub mechanicznie uszkodzone. Dekoder jest ustawiony na właściwego satelitę i transponder (fabryczne ustawienia czasem dotyczą innej pozycji niż ta używana przez operatora).
Dopiero gdy te elementy są pewne, można wrócić do delikatnego kręcenia anteną w okolicach wskazywanych przez telefon. Czasem wystarczy kilka stopni w lewo/prawo od teoretycznej wartości, żeby sygnał „zaskoczył”.
Słaby sygnał, zacięcia przy deszczu
Jeżeli w suchy dzień wszystko działa, a przy mocniejszym deszczu zaczyna się pikselizacja i zrywanie dźwięku, zwykle znaczy to, że sygnał jest na granicy. Najczęściej brakuje dokładnego dostrojenia – antena „prawie” trafia w satelitę.
Rozwiązaniem jest powrót do fazy mikroregulacji: milimetrowe ruchy czaszy i korekta skosu LNB, cały czas patrząc na jakość sygnału. Nie zaszkodzi też sprawdzić, czy czasza nie jest zabrudzona, czy nie zarosła mchem, i czy na linii nie przybyło liści na drzewach w sezonie.
Starsze, małe anteny (np. 60 cm) mają mniejszy margines na błędy i słabszą odporność na pogodę. Czasem jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wymiana na większą czaszę (np. 80 cm) i ustawienie jej tą samą metodą z pomocą telefonu – wtedy instalacja będzie stabilniejsza i mniej wrażliwa na opady.
